Długo, długo mnie nie było, a to dlatego, że dopadło mnie coś co wcześniej czy później ( oby później ;)) dopadnie każdą maniaczkę wszelakiego dziergania - wysiadł mi nadgarstek ...nie pierwszy raz zresztą :(
Ból i drętwienie dłoni i palców w dzień i w nocy do przyjemności nie należą, więc zmuszona byłam zwyczajnie odłożyć na bok moje ulubione zajęcia. Trzeba było dać łapkom odpocząć. Lekarz mnie chyba nie ominie..
Pomarudziłam ...
A tymczasem wiadomo, że coś tam po troszku, pomalutku jednak dziergałam bo pewnie bym jajko zniosła z tej bezczynności ;) a poniżej efekty..
...dość gruby, 50 cio centymetrowy sznur szydełkowo-koralikowy, wykonany ukośnikiem, zakończony masywnym, magnetycznym zapięciem. Przyznam szczerze, że kiedy go robiłam nie byłam jakoś specjalnie nim zachwycona, ale kiedy skończyłam pozytywnie mnie zaskoczył.
Do kiecki czy grubych swetrów wygląda bardzo fajnie :)
Oczywiście jak zwykle fotki nastręczyły mi sporo trudności, wyszły przeróżowione.. no cóż jest jak jest ...
Wzór znany w sieci, widziałam go w wielu wersjach kolorystycznych, a sama zabawiłam się różem i szarością co w moim przypadku jest dość dziwne bo za różem nie przepadam ;) Wzór rozrysowałam sobie na 14 k w rzędzie z 11ek, więc sznur jest dość masywny.
Różowy mix to koraliki Toho, a szare to NihBeads
Ponieważ gdzieś tam zaginęłam między Swiętami i Nowym Rokiem to teraz Wam składam życzenia wszelkiej pomyślności i pozdrawiam serdecznie :)